Robert Szewczyk jest założycielem portalu SkutecznieEfektywny.pl, gdzie dzieli się swoją wiedzą, sposobami oraz metodami na poprawę skuteczności w pracy, sporcie, czy każdej innej dziedzinie życia. Robert za pomocą swojego bloga chce pomagać ludziom, którzy tak jak kiedyś on sam, mają problem z odkryciem siebie i swojej własnej życiowej drogi.

W tym odcinku podcastu omawiamy kilka kluczowych tematów, w tym:

· 4:29 Jak Robert z typowej gruchy odnalazł swoją pasję i drogę, którą chce podążać.

· 7:05 Skąd Robert czerpię wiedzę, od kogo się uczy.

· 8:43 Jak tworzyć wartość online.

· 11:15 Jak zrodził się pomysł na założenie bloga Skutecznie Efektywny.

· 16:24 Dlaczego jedni ludzie odnoszą większe sukcesy niż inni.

· 17:27 Po co i dla kogo powstał projekt Skutecznie Efektywny.

· 21:40 Jak dobrze „sprzedać” siebie za pomocą Internetu (virtual networking).

· 22:55 Jak poznaliśmy się z Robertem i jak bez znajomości docierać do ludzi sukcesu.

· 27:06 Jak działać, kiedy brakuje nam odpowiedniej wiedzy, czy kapitału?

· 31:33 Jak radzić sobie z presją otoczenia?

· I wiele innych!

Nawiąż kontakt z Robertem:

·  https://skutecznieefektywny.pl/
·  https://www.facebook.com/SkutecznieEfektywny

LINKI:

·  Marcin Osman 
·  Rafał Mazur (ZenJaskiniowca) 
·  Mirek Burnejko 
·  Szkoła Bloga
·  Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi – Dale Carnegie 
·  Do Roboty! – Steven Pressfield 
·  5 Niezbędnych taktyk, dzięki którym pracując krócej, osiągniesz więcej! – Darmowy Ebook Roberta 

Transkrypcja:

[00:00] – Marcin Ruman: Witamy w 57. Odcinku podcastu “Życie bez gruchy”. Dzisiejszym gościem jest Robert Szewczyk, który zajmuje się, działa właściwie online i jest to jego hobby. O tym zaraz opowie ale stworzył portal, który nazywa się Skutecznie Efektywny i opowie wam w ogóle o całej idei, o tym, jaki jest cel tego portalu, ale chciałbym, żebyście posłuchali tego, jak on robi virtual networking. Robert witamy Cię na podcaście.

[00:33] – Robert Szewczyk:
Cześć Marcin. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Na wstępie chciałem Ci podziękować za zaproszenie, bo tak jak to Ci zresztą wspominałem, jesteś dla mnie, nie ukrywam inspiracją. Bardzo się inspiruje twoimi podcastami, słucham ich w drodze do pracy, w drodze do sklepu. Ogólnie rzecz biorąc, to dużo słucham podcastów i ciężko mi uwierzyć, że teraz jestem częścią tego wszystkiego, więc bardzo mi miło, dzięki.

[00:59] – Marcin
No to super, cieszę się bardzo, że się poznaliśmy i że mamy okazję właśnie, Cię tutaj gościć na podcaście, a masz super historię. Opowiedz, skąd jesteś, od kogo się uczysz i jak w ogóle szlifujesz swój warsztat. Dla mnie jesteś takim gościem, który potrafi bardzo dobrze zrobić research, skondensować wiedzę i jeszcze coś z nią zrobić wokół tego contentu. Dużo osób tego w ogóle tego nie robi, a mogłoby.

[01:25] – Robert
Bardzo miło mi to słyszeć, chyba pierwszy raz słyszę taki komplement, więc jest mi miło. Pozwolę sobie zacząć od cytatu, który jest dla mnie bardzo ważny, odnośnie do mojej historii, więc „W życiu potrzebujesz albo inspiracji, albo desperacji” – Tony Robbins, znany mówca, na pewno kojarzysz. Pochodzę z małej miejscowości, w zasadzie wioski obok Zielonej Góry w Polsce, 50 kilometrów od Zielonej Góry – nazywa się Chichy, to jest naprawdę mała wioska. Następnie poszedłem do szkoły w Zielonej Górze – zaraz opowiem, dlaczego to jest ważne. Poszedłem do liceum ogólnokształcącego w Zielonej Górze na profil biznesowy. To wiązało się z tym, że z przedmiotów ścisłych jakoś za dobry nigdy nie byłem, jeżeli chodzi np. o fizykę czy chemię. Było takie przeświadczenie w Polsce, nie wiem jak teraz, ale kiedyś za moich czasów mówiło się, że jeżeli pójdziesz profil humanistyczny, to nie znajdziesz pracy. Jako młody chłopak trochę w to wierzyłem, więc pomyślałem o tej klasie biznesowej. Miałem tam rozszerzoną matmę, ale jakoś sobie poradziłem i geografię. Możesz się domyślić, ile to z biznesem miało wspólnego. Praktycznie nic nie miało wspólnego z tym biznesem.
Następnie po szkole, gdy zdałem liceum, to poszedłem na studia do Wrocławia. Tu też teraz obecnie mieszkam, tu pracuję i tworzę bloga. Skończyłem studia na Uniwersytecie Ekonomicznym – skończyłem ekonomię. Dodam jeszcze, że do liceum poszedłem głównie dlatego, że nie wiedziałem, co chce robić w życiu. Miałem z tym naprawdę problem. Nie wiedziałem, w czym jestem dobry, tak naprawdę nie miałem większego celu na przyszłość. Tutaj na tej ekonomii nauczyłem się czegoś, ale głównie powiem Ci, że to, czego nauczyły mnie studia, to, to, że ważne są relacje z ludźmi. Miałem tak, że chodziłem na studia dzienne, a więc chodziłem tam rano, jak do szkoły.
Później miałem jakieś swoje domowe zajęcia, a później ewentualnie, czasami jakąś dorywczą pracę, ale nic takiego większego. Zasypiałem na te wykłady z rana, a nie chodziłem na nie, bo jak przychodziłem na nie, to spałem. Nie ukrywam, że trochę imprezowałem na studiach.
Ogólnie jestem taki, że toleruje każdego. Rozmawiam z każdym – nieważne ile ma pieniędzy, jak się ubiera, jak wygląda, jakiego jest koloru skóry, wyznania. Jest to tak naprawdę dla mnie obojętne, liczy się to, że ktoś jest dla mnie w porządku, to ja jestem dla niego w porządku. Na studiach nauczyłem się tego – miałem znajomych, którzy chodzili na wykłady, więc posiadali notatki, no to brałem od nich te notatki. Dawali mi je za to, że po prostu się kumplowaliśmy.
Potrafiłem pójść do innej grupy, tam dogadywałem się z innymi ludźmi i wymieniałem notatki – byłem pośrednikiem (pewnie dzięki temu zdałem studia). Tamta strona miała notatki z jednych zajęć, tamta strona miała z tych zajęć, a ja miałem wszystkie notatki, jako że byłem pośrednikiem dwóch stron. To była taka rzecz, której na pewno nauczyłem się na studiach – trzeba dbać o relacje, trzeba dawać wartość. Po studiach poszedłem na etat, obecnie też jeszcze jestem na etacie, chociaż w niedalekiej przyszłości chciałbym to zmienić.

[04:38]
Powiem Ci szczerze, że byłem taką trochę gruchą – tytułową gruchą. Nie wiedziałem wtedy, że wygoda to wróg sukcesu i moje zajęcia z reguły opierały się na tym, że chodziłem do pracy. Miałem stabilną pracę, wypłatę, co zjeść, gdzie mieszkać, więc w zasadzie nie potrzebowałem nic więcej od życia – tak mi się wydawało. Wpadłem w pułapkę komfortu i żyłem jak każdy normalny człowiek. W teorii niczego mi nie brakowało, a jedynym zajęciem, które naprawdę czegoś ode mnie wymagało (tak się śmieję), było zamówienie jedzenia przez aplikację. Pewnego dnia moja dziewczyna mnie namówiła, żebym w końcu poszedł do pracy. Na początku, po studiach, albo jakoś na trzecim roku studiów poszedłem do tej pracy i też byłem trochę gruchą. Średnio chciałem, ale mnie namówiła i jestem jej bardzo za to wdzięczny. Pewnego dnia wszystko się zmieniło – jest taka historia (też śmieszna), że wprowadzili się do nas nowi sąsiedzi, którzy mieszkali nad nami i udało nam się złapać. Wbrew pozorom poznanie sąsiadów to był dzień, który całkowicie odmienił moje życie – jakkolwiek by to nie brzmiało.
Dokładniej poznałem mojego sąsiada – Gracjan, Gracek. Gracek pracował w trochę innej branży, ale za każdym razem kiedy wracał z pracy do domu, to pisał, programował. Gracek piszę w Swifcie aplikacje mobilne. Każdego dnia, mimo że pracował w innej pracy, w innej robocie, to siadał codziennie i mimo tego, że był po pracy, to klepał ten kod cały czas. Zaimponowało mi to, zwłaszcza że zobaczyłem, że mu się udało – przejęli go, jednak został tym programistą. Przebranżowił się, bo skończył szkołę budowlaną, więc w ogóle nie w temacie, a jednak pokazał mi, że jeżeli założyć sobie jakiś cel, będziesz codziennie ciężko pracować i będziesz wierzyć (on zawsze miał tę pewność siebie, wierzył w to), to ci się uda.
Sąsiad był dla mnie (nadal jest) ogromną inspiracją. Po tej rozmowie z nim, po wielu rozmowach, ogólnie się zaprzyjaźniliśmy, bo mieliśmy wiele wspólnych tematów, w tym biznesowych. Pokazał mi życie z innej perspektywy, bo wiesz, wydawało mi się, że jestem chłopakiem ze wsi, z małego miasta, gdzie jest czasami takie przeświadczenie, że człowiek bogaty to albo musi ukraść te pieniądze, albo musi się urodzić bogaty, że nie można osiągnąć sukcesu, będąc po prostu ze wsi, z normalnej rodziny.

[07:01]
On odmienił całkowicie moje myślenie.
Pytałeś się, kogo jeszcze śledzę, od kogo się uczę. Uczę się też od wielu jludzi, czytam dużo książek – założyłem sobie taki cel na ten rok, że przeczytam ponad 12 książek, a więc jedną miesięcznie. Na ten moment przeczytałem około trzydziestu, więc trochę więcej mi się udało, dużo uczę się na pewno od… Pierwszą osobą, którą spotkałem w internecie, od której dużo wyciągnąłem, był/jest Marcin Osman. To on nauczył mnie tego, że trzeba działać skutecznie, żeby nie szukać żadnych wymówek, tylko żeby po prostu działać. Nie myślisz, a działasz, a dopiero później myślisz – na tej zasadzie.
Druga taką osobą, od której się naprawdę dużo uczę i zmieniła cały mój światopogląd jest ZenJaskiniowca – Rafał Mazur. Również genialna osoba. Nie wiem, słuchałeś kiedyś, czytałeś jego bloga?

[7:55] – Marcin:
Tak, tak – jestem właśnie w kontakcie z Rafałem. Próbujemy go tutaj na podcast ściągnąć.

[8:06] – Robert:
Czekam w takim razie, bo naprawdę Rafał odmienił całkowicie moje myślenie.
Zrobił, że tak powiem z takiej mentalnej owcy, zrobił Wilka, który jednak chce coś osiągnąć, chcę czegoś więcej od życia.
Trzecią osobą, której tekst polski dużo zawdzięczam jest Mirek Burnejko.
On posiada portal Akademia.pl – też bardzo ciekawa osoba. W zasadzie dalej o tym opowiem, ale to dzięki niemu założyłem bloga i czwartą taką osobą, którą na pewno chciałbym przedstawić, jest Marcin Ruman (hehe). Może słyszałeś?

[8:43] – Marcin: Słyszałem, dziękuję bardzo. Właśnie tak w taki sposób, przez to jak przechodzisz przez te wszystkie osoby, to chciałbym, żeby ludzie zaobserwowali, w jaki sposób Ty tworzysz w ogóle kontent. Uczysz się od tych osób i przy okazji jeszcze networkujesz online.
Dlatego ja bym nigdy nie wiedział, kim jest Robert Szewczyk. Gdybyś ty nie napisał, gdybyś ty się nie odezwał albo gdybyś nie zrobił jakiegoś działania. Nigdy w życiu nie wiedziałbym, kim ta osoba jest i to samo dokładnie stało się z naszą firmą – tak samo ja generuje pieniądze. Przez to, że się pokazujesz, mówisz „Halo, halo! Potrzebuję uwagi” i piszesz do osób. Bo każdy, kto ma jakiś tam sukces, z tego co ja widzę, to po prostu szuka cały czas, żeby pomóc jakimś osobom, żeby znaleźć osoby do współpracy.
Więc lekcja jest taka, żebyście się właśnie wsłuchali bardzo w słowa Roberta, w to, co on mówi i jak tworzy w ogóle wartość online. Musisz zrobić research porządny, musisz mieć łeb na karku też i napisać i działać. Jak to Marcin Osman powiedział, którego pozdrawiamy – super gość, poznaliśmy się w Warszawie też.

[09:57] Robert:
Naprawdę super gość, również polecam. Wracając, zza granicy głównie czerpie dużo inspiracji od Gary’go Vee – pokazuje dokładnie jak działają social media, jak powinno się kształtować markę osobistą. Na pewno Goggins, bo jest taką osobą, która pokazuje mi, że nie ma barier. Jeżeli chodzi o to, co on robi, to też mi bardzo imponuje – przesuwa takie granice, które dla zwykłego człowieka wydają się nieosiągalne, a jednak on to robi. Kolejną osobą, którą również śledzę i szanuje, jest osoba, z tego, co się orientuję, którą Ty również śledzisz – Dan Pena. Od czasu, kiedy usłyszałem materiał u Zen Jaskiniowca, to naprawdę jego filozofia życiowa, filozofia biznesu, mi naprawdę zaimponowała.
Ostania rzecz, którą mogę powiedzieć, moja rada, mój proces nauki: na początku czytam, słucham, czy tam oglądam, później wdrażam, działam, a dopiero na końcu myślę o tym, jak poprawić i usprawnić ten proces i wtedy go usprawniam.

[11:14] Marcin:
Super. Powiedz mi skąd w ogóle pomysł na Twojego bloga – SkutecznieEfektywny.pl. Podlinkujemy tutaj bloga pod opisem podcastu i podlinkujemy wszystkie osoby, od których się uczysz. Właśnie! Przekonam Roberta, żeby napisał taki krótki opis i zobaczycie jak on fajnie, piszę opisy. To jest coś, czego brakuje nam tutaj, na blogu. Właśnie takiej osoby, żeby pomogła zrobić nam takie fajne, zwięzłe opisy, jak Ty robisz. Także, skąd ten pomysł na Twój blog?

[11:49] Robert:
No… Mogłoby się wydawać, że to jest przypadek. Ja sam myślałem, że to jest przypadek, ale później, kiedy spojrzałem na to z innej perspektywy… z innej perspektywy niż na co dzień, to okazało się, że jednak to nie do końca przypadek. Zacznę od tego, że mówiłem, że w liceum nie wiedziałem, co chce robić, prawda?
Sięgałem się wielu pasji – tak jak wcześniej Ci wspominałem, kiedy rozmawialiśmy przed nagraniem. Nagrywałem na youtube – kiedy miałem 15 lat, biegałem i schudłem 20 kg, bo kiedyś byłem grubszy, chodziłem na siłownie przez 3 lata, praktycznie codziennie, trzymałem dietę. Miałem wiele pasji, np. projektowałem grafikę, sprzedawałem plakaty, próbowałem wielu rzeczy w życiu, ale jednak zawsze dochodziło do takiego momentu, kiedy tak jakby hmm… Albo ta iskierka gasła, albo odkrywałem, że nie chce tego robić do końca, albo też np. wiedziałem, że mogę być w czymś dobry, ale jednak chciałbym być w czymś bardziej niż dobry. A w tamtych rzeczach brakowało mi talentu, to jest taka jedna rzecz.
Druga rzecz: bardzo lubię, gdy komuś wychodzi, gdy ktoś osiąga sukces. Nie mam takiego myślenia, że tak powiem stereotypowego Polaka, który jak widzi, że sąsiadowi się powodzi, to on mu życzy źle. Ja taki nie jestem, jeszcze bardziej cieszy mnie to, jak mogę być częścią, jak mogę dołożyć mikro cegiełkę do kogoś sukcesu, jak czuje po prostu, że miałem w tym jakiś udział np. miałem wielu znajomych (z którymi teraz nie rozmawiam), youtuberów, którzy mają teraz po kilka milionów subskrypcji. Mam filmiki na prywatnym, ukryte, gdzie nagrywałem na początku z nimi te odcinki. Strasznie mnie to cieszy, że im się udało, napędza mnie to i inspiruje mnie to samego do tego, żeby samemu coś zrobić.
Skutecznie Efektywny jest czymś, co chce dać od siebie/zrobić dla świata. Czymś więcej. Fajnie, jeżeliby mi to przyniosło jakąś rozpoznawalność (chociaż na tym mi akurat nie zależy), jeżeliby przyniosło mi to dodatkowy dochód. Na pewno fajnie byłoby żyć z tego, ale w głównej mierzę, bardzo chciałbym dać coś od siebie światu. Coś, co po mnie zostanie i będzie mogło w przyszłości komuś pomóc.
Trzecia rzecz, przez którą założyłem mojego bloga, to przypadek. Pewnego dnia siedziałem na kanapie i czytałem książkę, dostałem powiadomienie, maila w zasadzie. Śledziłem Mirka Burnejko, o którym wspominałem. Dostałem zaproszenie na webinar, 40-minutowy webinar o szkole bloga. Na początku myślę sobie (uruchamia się lenistwo i opór w środku): „Nieee… Aż 40 minut?”, ale z drugiej strony byłem bardzo ciekaw tego. Uruchomiłem ten webinar, słucham go przez 40 minut, przekonał mnie, bo zobaczyłem, ile wartości mi Mirek daje, za darmo i jakie korzyści mi przedstawia. Zapomniałem wspomnieć, że rok temu/półtora roku temu. A nie w tym roku, trochę się pogubiłem z tym czasem, skończyłem studia magisterskie: Zarządzanie – Trendy i Design w Marketingu, które mi trochę więcej dały. Jest to bardziej aktualne z tym, co teraz chcę robić. Wiązało się to z tym, że musiałem napisać pracę licencjacką i magisterką. Praca licencjacka miała około 60 stron, a mgr. 90. Zawsze miałem tak, że byłem trochę outsiderem np. kiedy każdy na ekonomii pisał o giełdzie, czy bankach, ja napisałem o wyłanianiu się i rozwoju usług berberskich w Polsce. To bardzo niszowy temat, nie wiem, czy kto kol wiek napisał taką pracę, a na Trendy i Designie napisałem o „Kształtowaniu wizerunku marki, na przykładzie marki Reuzel” (Holenderski producent pomad do włosów).
[15:50] Stwierdziłem, że pisanie bloga, lubię dawać ludziom wartość, no pisać siłą rzeczy jakoś potrafię, bo napisałem ponad 130 stron, napisałem w sumie taką książkę małą. Robiłem właśnie research, bo skądś tę wiedzę trzeba było brać. Fajną zajawką byłoby dawać wartość, niemusze tu śpiewać, tańczyć, nie wymaga to niczego więcej ode mnie, niż czasu, myślenia i działania. Najważniejsze działania.
Ostatnia rzecz, która na mnie tak wpłyneła – dlatego śledzę Zen Jaskiniowca i tych ludzi, bo lubię słuchać ludzi sukcesu. To się wiążę z tym, że lubię, jeżeli ktoś osiąga sukces i lubię również słuchać wypowiedzi, ludzi, którzy coś osiągnęli. Lubie się od nich uczyć, słuchać ich rad, tutaj takie powiedzonko ode mnie „Ludzi sukcesu odróżnia od typowej gruchy to, że posiadają nawyki sukcesu, a więc wykonują coś w sposób automatyczny, bez większego wysiłku, wykonują właściwe rzeczy, we właściwy sposób, we właściwym czasie”.
Gdy to zrozumiałem, tu zacytuje Rafała Mazura (Zen Jaskiniowca) „Nie pracujesz nad sukcesem, a nawykami, do niego prowadzącymi”. Wtedy zrozumiałem, że aby osiągnąć sukces, trzeba mieć nawyki sukcesu, a nie umiejętności, z którymi się rodzimy. Więc każdy, kto jest bardziej rozgarnięty, będzie chciał i ciężko pracował, może wyrobić w sobie te nawyki. Bo jest to po prostu proces, który jest powtarzany.
Tak połączyłem te kropki i tak powstał Skutecznie Efektywny (heh).

[17:29] Marcin:
Super, super. Powiem Ci, że masz mega wiedzę i jestem ciekaw w ogóle, jaka jest misja Skutecznie Efektywny. Wiadome Skutecznie Efektywny, domena mówi od razu, domena very catchy, więc jest to przekaz od razu, ale co jest celem?

[17:48] Robert:

Mhm.. Pozwolisz, że powiem anegdotkę do tej nazwy. Ta nazwa nie dawała mi spokoju, bo gdy zakładałem bloga, to musiałem pomyśleć nad nazwą domeny i powiem Ci, że nie mogłem spać w nocy… Bo zastanawiałem się, czy nazwa Skutecznie Efektywny będzie w porządku, czy nie. Dopóki nie dostałem feedbacku, na tej grupie, bo generalnie, jak jesteś na szkole bloga, na tym kursie, to dostajesz zaproszenie do grupy na facebooku. Taki mastermind, gdzie ludzie sobie wzajemnie pomagają, to też jest fajne. No i wtedy, jak usłyszałem, że ta nazwa jest w porządku, to naprawdę mi ulżyło. Wracając do pytania, jaka jest misja Skutecznie Efektywny, jaki jest cel?
Pierwszą rzeczą jest to, że chce pomóc ludziom, którzy mają ten sam problem, który ja kiedyś miałem. Osobom, które nie wiedzą, co chcą w życiu robić, do czego się nadają. Czują się, troszeczkę, no nie wiem „gorsi”. Chce im pokazać, że się da, tylko trzeba chcieć. Głównie kieruje to, do ludzi w moim wieku, ale również do osób starszych. Bo nie jest powiedziane, że osoba starsza wie, co chce robić.

[18:55] Marcin:
W jakim jesteś wieku?

[18:57] Robert
Obecnie mam 24 lata.

[18:59] Marcin:
Okej, czyli głównie ludzie około 20? Ludzie, którzy dopiero zaczynają, dopiero po studiach, albo w trakcie, albo przed studiami?

[19:04] Robert
Tak chciałbym pomóc głównie na początku tym ludziom, ale chciałbym pomagać też ludziom starszym, bo zauważyłem, że dużo osób starszych też coś robi, ale są osoby, które pomimo tego, że coś robią w życiu, to strasznie się meczą. Głównie kieruje do ludzi w moim wieku i trochę młodszych, ale do starszych również.
Po drugie chce pokazać ludziom, że można coś osiągnąć – nieważne, czy tak jak ja jesteś z małej wioski, czy jak Ty miałeś trudną sytuację, jak byłeś młodszy. Chce pokazywać ludziom, że jak naprawdę czegoś chcesz i jesteś w stanie się dla tego poświęcić, to dasz radę i to zrobisz.
A trzecia rzecz, ten blog tak naprawdę służy mi. Jest notatką, pamiętnikiem do samego siebie, czymś, co sprawia, że widzę, że mogę komuś pomóc – to mnie napędza i sam się tym napędzam, żeby samemu coś robić. Myślę, że to takie trzy główne rzeczy, dla których tworzę Skutecznie Efektywny.

[20:09] Marcin:
Tak, tak, ja mam podobnie z podcastem – to jest dla mnie takie dokumentowanie i później sobie patrzysz, 50 odcinków wcześniej (co było ponad rok temu) i mówisz „Wow! Czego ja się nauczyłem, jakich ludzi poznałem”. Przez to, że ludzie w ogóle Ci mówią o czymś, opowiadają, to zmusza do tego, żeby poznawać nowych ludzi z innych sfer, a można to robić wirtualnie. Kolejna taka cecha, która mi się spodobała, to jest to, że robisz to przede wszystkim dla siebie i jak coś ludzie robią, to powinni sprawdzać, gdzie czują się najlepiej, gdzie rozwijają się, że to będzie miało jakiś przekład i że to im się podoba. To sprowadza Cię do tego, że tworzysz content i możesz ten content jakoś użyć, zmonetyzować, czy może Ci pomóc nawiązywać relację.
W jaki sposób tworzysz swoją sieć kontaktów?
Widziałem, że napisałeś wpis, gdzie umieściłeś też mnie – tu oczywiście odzywa się ego i tak dalej. Mnie się najbardziej spodobało, jak Ty to fajnie skondensowałeś. A druga rzecz, która mi się spodobała, to jest to, że napisałeś, wysłałeś maila i zrobiłeś follow up’a na Linked In z tego co pamiętam.

[21:36] Robert:
Dokładnie tak było. Odnośnie do networkowania – jeżeli pozwolisz, to zacznę od cytatu. Bardzo lubię cytaty, tak jak mówisz, że ja w takiej małej ilości treści, zawieram tyle rzeczy, to cytat jest jeszcze lepszy! To jest czasami taki mały urywek, fragment tekstu, a naprawdę, jeżeli to dobrze zinterpretujesz, to ma ogromną moc. Tutaj coś, co sam powiedziałeś, chyba ze dwa razy, może więcej nawet, ale dwóch razy się doliczyłem (heh). Tutaj będzie Dan Pena i to też jest prawda, że „Trzeba zaglądać pod każdy kamień i całować wiele żab, w nadziei, że natrafisz na księżniczkę” i to się świetnie do tego odnosi. Taką rzeczą, która wpłynęła na to, co też sugeruje u siebie wypracować ludziom, jest to… Ja się tego nauczyłem, pracując w sprzedaży, przez to, że pracuje w bankowości, a to jest też sprzedaż. Wiem, że często próba sprzedaży wiąże się z odmową, a networking to nic innego, jak próba sprzedaży samego siebie. Ludzie boją się pisać, bo boją się, że:
Ktoś nie odczyta;
Ktoś coś napisze złego;
Ktoś w ogóle nie odpisze.
Takie banały, którymi nikt nie powinien się przejmować, bo co Ci to zrobi? Może ktoś odpisze to trudno, ktoś nie odpisze, to takie jest życie. No, ale jeżeli nigdy nie napiszesz, to nigdy się nie dowiesz. Tutaj prosty przykład, ostatnio pisałem z jednym z czytelników mojego bloga na Instagramie i pochwaliłem się, że może coś fajnego razem z Tobą zrobię. On się mnie zapytał, bo zobaczył, że znasz Brada Lea i mówi „To ten Marcin musi być kocur”. On się mnie zapytał, skąd Cię znam? Czy jesteś moim znajomym, czy z jakiegoś kursu? A ja mu odpowiadam, że warto słuchać prostych rad, które są naprawdę proste, a wiele potrafią zmienić. Tutaj bardzo prosta rada – żeby kogoś poznać, tak jak ja z Tobą się poznaliśmy, wystarczy napisać. Tu nie ma większej filozofii, wystarczyło napisać. Generalnie bardzo fajną książkę czytałem i mogę ja szczerze polecić „Jak zjednać sobie przyjaciół…”. Czekaj bo wypadła mi z głowy, to chyba ze stresu (haha).

[24:04] Marcin:
Dale Carnegie “How to win friends and influence people”.

[24:06] Robert:
Genialna książka. Przeczytałem ją w tym roku i przestudiowałem, bo czytaniem bym tego nie nazwał, z 4 albo 5 razy. Jedna z lepszych książek, jakie w tym roku przeczytałem. Jest tam jeszcze zawarta, jedna ważna rzecz – jeżeli piszesz do kogoś z Internetu, albo do kogoś idziesz, to w pierwszej kolejności pomyśl, co Ty możesz dać mu? Jaką możesz dać wartość tej osobie, np. co ja mogę dać Ci, w sytuacji, kiedy do Ciebie napiszę? A dopiero później, na drugim miejscu postaw siebie i pomyśl, co ta osoba może dać Tobie? Moim zdaniem powinna to być sytuacja win=win, ale na pierwszym miejscu powinieneś postawić osobę, do której piszesz.

[24:51] Marcin:
Zdecydowanie, zwłaszcza jak dopiero podchodzisz do tych osób i jeszcze nie ma relacji. To ty musisz dać im jakiś haczyk, powinieneś dać im jakieś value. Przede wszystkim, żebyś stroke ich ego, czyli żeby pogłaskać ich ego, albo dać im wartość dla firmy. Pokazać siebie, żebyś Ty był osobą wartościową, jakkolwiek, gdziekolwiek. Możesz nawet pozamiatać, nie wiem… Powiedzmy, że gdzieś chcesz pracować i nie wiesz jak się tam wbić, to po prostu tam wejdź i pozamiataj im przed biurem. Zobacz, jaki będzie efekt! Oni powiedzą “O kurczę! Dlaczego Ty zamiatasz?”. No wiesz co, zamiatam bo chce u was pracować, jako X. Po prostu i masz uwagę. Tak jak powiedziałeś wcześniej, działać i myśleć. Ludzie zwłaszcza w Polsce, za dużo myślą i za mało robią. Odnośnie networkingu, co tam mieliśmy jeszcze do powiedzenia? Chyba właściwie tyle, to jest temat rzeka.

[25:55] Robert
To jeszcze jedno, odnośnie tego, o co pytałeś wcześniej. Kiedy zrobiłem ten wpis, to pisałem do ludzi (to taka rada). Wiadome, dopiero zaczynam, tworzę ruch, bloga mam jakieś 3 miesiące i uważam, że to już jest duży sukces. Po pierwsze działam, a po drugie, jeszcze 3 miesiące temu, przed założeniem bloga, w życiu bym się nie spodziewał, że będę tutaj. Jak chcecie zdobywać czytelników, klientów, to też znajdujcie miejsca, gdzie wasi idealni klienci przebywają – portale społecznościowe, czy inne miejsca, sami będziecie dobrze wiedzieć i nie bójcie się napisać. Dajcie im jakąś wartość, rozpocznijcie rozmowę, zbudujcie relację i myślę, że… Na pewno ktoś się znajdzie, kto zostanie waszym czytelnikiem, klientem, czy kimkolwiek.

[26:53] Marcin:
Dokładnie, dokładnie, więc ostatnie pytanie. Ostatnia rzecz, którą tu poruszymy, a będziemy robić jeszcze BONUSOWY odcinek, taka niespodzianka, zobaczycie. Pytanie do Ciebie, wiele osób chce działać, zwłaszcza takich młodszych. Chcą zacząć, ale nie mają guidance, nie mają kogoś, kto ich poprowadzi, nie mają takiej pewności. Czasem są z broken home, czyli z takiego domu dysfunkcjonalnego, czy patologicznego i brakuje im odpowiedniej wiedzy lub brakuje im środków. To akurat jak jesteś w Europie albo Stanach, to nie ma wymówek. Twoje własne działanie, jesteś osobą, która zawsze może sama zarobić i zdobyć ten kapitał jakoś. Co byś poradził takim osobom? Chyba o to chodzi w Twoim blogu – Skutecznie Efektywny. Tam ich odsyłamy.

[28:00] Robert
Co ja bym im poradził? Każdej osobie powiem, coś, co również polecę później czytelnikom – książka. Pierwszą rzeczą jest to, że wiele osób myśli. Dobrze powiedziałeś! Wiele osób myśli, że brakuje im kapitału, trzeba sobie uświadomić, czym jest opór i wielu słuchaczy musi teraz uświadomić sobie to, że myślenie generuje opór, a opór jest naszym największym wrogiem. Największym wrogiem działania, największym wrogiem sukcesu i trzeba zdać sobie te z tego sprawę, że opór jest w każdym. Nie ważne, czy jesteś to Ty Marcin, czy to słuchacz, czy to ja jestem, Donald Trump, Lady Gaga, ktokolwiek. Każdy z nas ma opór, każdemu z nas się nie chce, ale trzeba sobie po pierwsze uświadomić, że ten opór istnieje. A po drugie stoczyć z nim walkę. Opór jest smokiem, Ty jesteś rycerzem, tylko że opór nie znika i opór ma każdy. Każdy, kto myśli, nie wolno brać tego do siebie. Każdy, kto myśli, kto działa, kto jakkolwiek egzystuje – typowa grucha. Jeżeli raz pokonasz ten opór, raz Ci się uda, to później będzie zdecydowanie łatwiej. Tutaj zacytuje również Marcina Osmana “Działaj tu i teraz z tym co masz” i z tym się zupełnie zgodzę. Każdy szuka wymówek, że nie mam tego, że jestem stąd, że jestem z takiej rodziny, że nie mam pieniędzy, nie mam wiedzy. Wszystko da się zdobyć. Każdy z nas, na początku nie wie, jak ma coś zrobić, ale gdy widzi sens w tym, co ma zrobić i robi, zawsze znajdzie sposób, żeby to robić i to zrobi. Jeżeli naprawdę coś jest dla Ciebie ważne, jeżeli jesteś w stanie dużo dla tego poświęcić i naprawdę Ci na tym zależy, no to… Prędzej, czy później, znajdziesz sposób i to zrobisz. Tu też taka rada, wiele osób, gdy zaczyna, (taką małą auto reklamę zrobię), napisałem darmowego ebooka, w którym dałem 5 sposobów, dzięki którym poprawisz swoją skuteczność, jak pracować mądrzej, żeby pracować krócej, a robić jeszcze więcej. Ważne jest to, żeby uświadomić sobie, że jeżeli mamy ambitny cel, to będzie wymagać od nas dużo poświęcenia, zaangażowania. Nie jest to sprint, gdzie osiągniesz to w tydzień, dwa tygodnie. Czasami niektórym zajmuje to 3 miesiące, czasami 3 lata, więc musisz każdego dnia robić małe kroki, konsekwentnie, które przybliżą Cię do Twojego celu. Pamiętaj, że to nie jest sprint, to jest maraton, że to wymaga czegoś od Ciebie i nie przyjdzie do Ciebie samo.
Na koniec mogę polecić każdemu książkę Steven Pressfield “Do Roboty!”. Bardzo dobra lektura, krótka, ma tylko ponad 100 stron, a naprawdę otwiera głowę. Ja akurat przesłuchałem ebooka, też z 6 razy. Też dobra dla osób, które mają problem z oporem i chciałyby działać. Nie przejmuj się tym, co pomyślą o Tobie inni. Wiele osób tak ma, szczególnie młodszych – próbują coś zrobić, ale boją się zacząć śpiewać, tańczyć, bo boją się być oceniani. Musisz zdać sobie sprawę z tego, że jeżeli chcesz zrobić coś dużego, to każdego dnia będziesz wystawiony na krytykę ludzi. Nie unikniesz tego, zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie chciał Ci uprzykrzyć życie. Tak już jest, nic z tym nie zrobisz, nie wolno się tym przejmować, trzeba iść do przodu.

[32:24] Marcin: Przede wszystkim, tak jak mówiłeś – opór to grucha. Trzeba powiedzieć tak, że grucha… Pamiętam, że parę osób, toś co też powiedziałeś. Parę osób powiedziało, że “Marcin biję gruchę”…

[32:38] Robert
Hehe

[32:38] Marcin
No i co.. No i biję, ale w innych rzeczach może nie bije (hehe) Więc o to chodzi, żeby się śmiać z tego, że ludzie się też śmieją. A druga rzecz – robić swoje i jeżeli chodzi o ten opór, to chciałem powiedzieć, że… Codziennie wstajemy, będąc gruchą. Jak ja wstaje… Dzisiaj wstałem o 5:30 i mówię sobie “O kurde, wczoraj tylko 5,5 godziny prawie spałem”. Chciałoby się jeszcze pospać,
a trzeba wcześnie wstać, bo jest sporo opportunities – okazji. No to wstajesz i “bijesz” tę gruchę. Tutaj w nawiasie musimy (haha), bo ludzie będą się śmiać i bardzo dobrze! Właśnie trzeba się śmiać. Zabijasz tę gruchę codziennie, bo ona wstaje codziennie razem z Tobą. Tutaj chcieliśmy przypomnieć, jaka jest definicja gruchy. Jeżeli chcecie poznać korzenie, to możecie się cofnąć do pierwszych odcinków, ale w każdym razie chciałem odesłać wszystkich do Twojego bloga – Skutecznie Efektywny. Niech pobiorą sobie darmowy ebook, podlinkujemy to wszystko i damy w opisie wszystkie książki, które wymieniłeś…

[33:47] Robert:
Marcin, przepraszam, że Ci przerwę, ale jeszcze jedną rzecz chciałem dopowiedzieć. Myślę, że jest bardzo istotna, ale wypadła mi przed chwilą z głowy. Chodzi o to, że kiedyś jak byłem młodszy i wtedy właśnie się tego nauczyłem… Jak byłem w 1 klasie gimnazjum, to taka anegdotka na sam koniec, która będzie takim zwieńczeniem i da komuś do myślenia… To byłem otyły, miałem sporą nadwagę, może z 20/25 kg. Zaczęło się tak, poszliśmy biegać na stadion, na 600 m. Jak można się domyślić, byłem gruby (heh), nie ukrywając. Dobiegłem ostatni i każdy się ze mnie śmiał. Wyzywali mnie od pączków i śmiali. Jak na początku wspominałem o Tonym Robbinsie, gdzie sąsiad był moją inspiracją, ale tutaj była desperacja. Stwierdziłem, że zawsze będę pośmiewiskiem, że ja sobie się nie podobam, że nie będę mieć dziewczyny, nie będę nawiązywał relacji, bo będę zakompleksionym grubaskiem i wtedy coś we mnie pękło. Każdego dnia, po powrocie z tego wf’u, postanowiłem sobie, że będę biegać i przez cały rok, biegałem codziennie. Nie ważne czy padało, czy był śnieg, czy nie. Na początku biegałem takie kółko 3km, robiłem 10/11 przerw. Na początku dwójka moich przyjaciół biegała ze mną, po tygodniu biegałem sam. Finał jest taki, streszczając tę historię, po roku znów pobiegliśmy biegać, no i wtedy byłem jakieś 20 kg chudszy. Biegałem dzień w dzień, miałem dobrą kondycję i jak biegłem z chłopakami, to ja byłem pierwszy. Ja mogłem jeździć na zawody, wtedy to oni się mnie pytali, jak ja to zrobiłem? Na początku każdy będzie się z was śmiać, ja już wiele razy to przerabiałem, a później będą się pytać o poradę. Tak chciałbym to zakończyć.

[36:17] Marcin:
Piękna historia. Jeszcze tylko odniosę się do tego… Ja się wychowałem w rodzinie patologicznej i byłem przez stres itd. No miałem bardzo słabe oceny, ale dostałem się do technikum informatycznego, co było zawsze, takim moim celem. W pierwszej klasie technikum byłem jednym z najgorszych uczniów. Leciałem na samych dwójkach i uczyłem się od kolegów. W czwartej klasie technikum, to oni przychodzili do mnie i odpisywali jakieś zadania itd. To ja zdałem technikum, a oni, poszli gdzieś tam w drugi, niektórzy w dyskoteki i takie rzeczy. A ja cały czas napierałem, miałem trzy prace i się uczyłem. Uczyłem się o wiele lepiej niż w pierwszej klasie, dokładnie to, co powiedziałeś. Niektóre osoby nie zdały nawet klasy, rozumiesz? Dokładnie to samo co powiedziałeś. Super historia Robert, jeszcze pogadamy po podcaście i pewnie Roberta usłyszycie już niedługo, bo mamy taki bonus. Trzymajcie się i zapraszamy na SkutecznieEfektywny.pl. Trzymajcie się, cześć!

[37:32]Robert
Trzymajcie się, cześć!

[Outro]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *